post gościnny: Katarzyna Nowosielska


Blogowanie i praca z dzieckiem w domu nie jest łatwa, ale możliwa. Musisz się albo dobrze zorganizować, albo mieć w ciągu dnia pomoc przy maluchu.

Gdy byłam w ciąży słyszałam kilkakrotnie od coachów, od przedsiębiorczych mam, iż urlop macierzyński to doskonały czas na rozwijanie nowych projektów. I tak to sobie właśnie wyobrażałam. Niemowlę będzie spało, budziło się na jedzenie, chwilkę zabawy i dalej odda się w objęcia Morfeusza a praca z dzieckiem w domu  będzie mi szła jak z płatka.

Rzeczywistość zweryfikowała jednak moje wyobrażenia.

Dziś jako mama 16 miesięcznego chłopczyka wiem, że praca z dzieckiem u boku, blogowanie na macierzyńskim a później na wychowawczym to nie lada wyzwanie. Jest możliwe, ale trudne i wymaga dobrej organizacji czasu, pokory, cierpliwości, luzu i podejścia do tego na zasadzie „jak mi się uda dane zadanie wykonać – to fajnie, ale mimo wszystko dziecko jest priorytetem”.

Udaje mi się pracować nad blogiem i jako dziennikarka-freelancerka kooperować z kilkoma pismami, dzięki temu, że wypracowałam sobie pewną rutynę. Jej wypracowanie zajęło mi kilka miesięcy.

Blogowanie i praca z dzieckiem w domu

Oto kilka elementów, które sprawia, iż blogowanie z maluchem w domu będzie możliwe:

1. Planuj

Raz na tydzień, w sobotę lub w niedzielę, siadam z kalendarzem i notuję co chciałabym zrobić każdego dnia w nadchodzącym tygodniu. To są duże zdania, podzielone na partie. Przykład: jeśli wiem, że mam do napisania post to zaznaczam sobie, że jednego dnia popracuję nad nim przez godzinę po południu, a drugiego dnia skończę go rano.

2. Wykorzystaj ciszę w domu

Pracuję w blokach czasowych. Zaczynam czasami z rana o 5.00, gdy domownicy jeszcze śpią. Mam wtedy jakąś godzinę, bo po 6.00 dziecko już budzi się, domaga jedzenia i obecności mamy. Ta godzina z rana to dla mnie najproduktywniejszy czas w ciągu dnia. Rano piszę zazwyczaj posty na bloga. Później robię dziecku śniadanie i zostawiam go z mężem a sama idę biegać. Ta dawka ruchu daje mi energię na cały dzień!

3. Wykorzystaj drzemki

Praca z dzieckiem w domu to głównie działanie w ciągu  jego drzemek. Mój synek obecnie śpi dwa razy w ciągu dnia, po półtorej godziny. Jak tylko zaśnie, staram się wyciskać ten czas maksymalnie. Nie ogarniam wtedy mieszkania, nie sprzątam jego zabawek, nie gotuję. Jeśli bałagan rozprasza mnie, idę pracować do innego pokoju. Robię sobie herbatę i siadam do komputera.

4. Zaczynaj  pracę od zadania najważniejszego

Gdy z rana zasiadam do komputera nie sprawdzam jeszcze wtedy poczty, rzadko odpalam Facebooka, bo tam można przepaść i minuty będę uciekać (chyba, że moja praca w tym dniu jest związana tylko z FB). Zabieram się zaś za wykonanie najtrudniejszego zadania w ciągu dnia. Np. gdy mam do napisania artykuł do gazety, to najtrudniejszym zadaniem jest obdzwonienie ekspertów i zbieranie opinii jakie będą mi potrzebne do tego artykułu.

Social Media zostawiaj na deser! Click To Tweet

5. Social media zostawiaj na deser

Podczas drugiej drzemki dziecka, po południu, zasiadam zazwyczaj do Social Mediów. Sprawdzam Facebooka, Instargrama. Ale wówczas już ze spokojną głową, że najważniejsze zadanie w ciągu dnia mam wykonane.

6. Aktywności wykonuję przy dziecku

Moje dziecko jest już odrobinę samodzielne, chodzi, itd. Obiad i małe sprzątanie robię przy nim, gdy nie śpi. Są to jednak szybkie obiady. Mam wypróbowane przepisy na dania w 15 min. Synek wtedy bawi się garnkami i łyżkami, a ja np. kroję warzywa.

7. Podziel się obowiązkami z ojcem dziecka

Wykorzystuję też czas na pracę, gdy tata dziecka wraca ze swojej. Mój mąż pracuje dużo, nie ma go po 10 -11 godzin każdego dnia, ale gdy wraca z pracy zajmuje się synkiem, a ja mam jeszcze godzinę lub półtorej na dokończenie  zadań, które rozpoczęłam w ciągu dnia. Zanim zaczniemy układać nasze dziecko do snu.

8. Proś o pomoc

Umiem prosić o pomoc przy opiece nad dzieckiem dziadków i ciocie. Chowam dumę do kieszeni i myślę o tym, że jeśli dziadek zabierze dziecko na spacer będę miała np. dwie godziny, aby napisać post. Niestety rzadko mam taki luksus bo mieszkamy za granicą, z dala od rodziny. Jak synek skończył pół roku postanowiliśmy sobie zafundować małą rewolucję w życiu i przenieść się z Warszawy do czeskiej Pragi, gdyż mąż dostał tu ciekawą pracę.  Ale jak jestem w Polsce i mam do pomocy dziadków, chętnie z niej korzystam.

9. Wykorzystaj wolny wieczór

Czasem pracuję wieczorem, gdy dziecko pójdzie spać. Choć wtedy już jestem zmęczona po całym dniu i moja praca ogranicza się do krótkiej aktywności na FB. Jestem zdecydowanie typem skowronka.

10. Odpocznij

Nad blogiem można pracować też w weekendy. Ja jednak robię to rzadko, gdyż uważam, że kiedyś trzeba odpocząć. Nawet od robienia tego co się lubi. Chyba że mam do napisania jakiś duży artykuł dziennikarski to znajduję 2-3 godziny w sobotę. Dzieckiem zajmuje się wówczas tata.  Albo jak wiem, że artykuł na bloga będzie trudniejszy, wymagający małego researchu, to też pracuję nad nim w sobotę. W niedzielę odpoczywam.

Będąc samą  ciągu dnia z dzieckiem też można pracować. I nie piszę tego po to aby robić z siebie jakąś bohaterkę, która jest z daleka od rodziny, a mąż jest prawie cały dzień poza domem. Tak wybraliśmy. Czasami mi też nie wszystko idzie zgodnie  z planem. Bo mam gorszy dzień, bo dziecko słabiej spało w nocy, bo jego drzemka w dzień była bardzo krótka. I muszę od nowa układać cały plan. Samo życie.

Jedno wiem. Macierzyństwo nauczyło mnie dobrej organizacji czasu choć zawsze uważałam się za osobę dobrze zorganizowaną. Teraz widzę, ile czasu „przed dzieckiem”, traciłam na głupoty. Ot, choćby bezproduktywne surfowanie po internecie.

Kasia Nowosielska. Autorka bloga Czas Na Ziemi oraz podcastu Twój Czas Na Ziemi. Tworzy bloga o relacjach między ludzkich i o dobrych manierach. Pokazuje na blogu, że warto wykorzystać czas na sprawy najważniejsze, czyli budowanie relacji, pielęgnowanie miłości i przyjaźni. Jest też dziennikarką i mediatorem i uwielbia łączyć ludzi i godzić ich.

Recommended Posts
  • Cześć,
    Bardzo ciekawe podejście. Rzeczywiście – panie, sprzątanie i gotowanie warto robić, gdy dziecko nie śpi. Wtedy dużo się dzieje i być może będzie zainteresowane kręcącym się bebnem pralki albo kolorowymi garnkami. Natomiast praca przy komputerze nigdy go nie zainteresuje. Bo niby czemu miałaby? No chyba, że masz syna jak mój kolega, który siada obok niego i przez kilka godzin stuka w swoją zabawową klawiaturę, „pomagając” tacie w pracy.
    Najważniejsza jest zawsze rodzina i do niej trzeba się dostosowywać, tak żeby nie cierpiała 🙂
    Pozdrawiam,
    Kasia

    • Przy dziecku, które zaczyna interesować się światem, czynności domowe można wykonywać. Ale nie! Zdecydowanie mój synek to nie jest typ dziecka, które może pomagać w pracy przy komputerze, jak dzieciaczek Twojego znajomego. Mojego rozpiera energia i komputerem zainteresuje się o ile dam mu nacisnąć moją klawiaturę.
      Tak, po to się wybiera pracę z domu aby mieć więcej czasu dla rodziny i nie spędzać godzin w dojazdach do pracy. Ja dzięki mojemu obecnemu stylowi życia byłam świadkiem pierwszych kroczków synka, pierwszych słów. I to jest dla mnie bezcenne….

  • dokładnie! wyciskajmy czas na pracę jak cytrynkę, wyciskajmy czas na rodzinę jak cytrynkę i czas na odpoczynek jak cytrynkę! Trzeba sobie podzielić co, kiedy i robić to na maksa, ja ciągle się tego uczę, ale jest lepiej, jest lepiej!

  • Powtórzę się trochę za FB. Dodam tylko, że moim zdaniem proszenie o pomoc, to nie chowanie dumy do kieszeni, tylko zwyczaje społeczne zachowanie. Z korzyścią dla wielu stron. Mam czasem wrażenie, że we współczesnym, zabieganym świecie, zapominamy o zwykłych ludzkich odruchach. I stąd czasem my, Mamy, czujemy się skrępowane prosząc o pomoc. A niby dlaczego? Przecież jeszcze nie tak dawno poproszenie sąsiadki o wsparcie przy 7 dzieci, nie było czymś oburzającym.

    Autorkę artykułu podziwiam za super podejście, organizację i motywację – powodzenia:-)

    A wracając do mojej sytuacji. Najlepszy czas dla mojego bloga i firmy to okres urlopu macierzyńskiego:-) Przez 2 lata jakoś nie mogłam się zebrać do promocji tego co robię. Dopiero urodzenie się dziecka zmusiło mnie do lepszej organizacji, planowania i refleksji nad tym co dla mnie ważne (btw dziecko właśnie śpi, a ja mogę „marnować” czas na Facebooku;-)

    Jestem idealnym przykładem na to, że dziecko nie jest wymówką do tego by nic dla siebie nie robić. Bo każda mama dba o dom, dziecko, bliskich, tylko czasem zapomina, że sama może mieć marzenia, plany i ambicje. A z tego nie można rezygnować. Nawet gdyby to miał być jeden post w tygodniu, pisany na kolenie – to zawsze więcej niż zero postów. Podczas karmienia piersią dostawałam kota – bo czy można nie zwariować, siedząc po 5 h dziennie z wyjącym dzieckiem na rękach, przez kilka kolejnych miesięcy? W ramach projektu „coś dla siebie” zaczęłam kurs Adobe Premiere – laptop podłączyłam do TV, zabrałam przenośną klawiaturę i mysz, notatnik i po miesiącu montowałam pierwsze filmy. Co więcej, moja córka bardzo polubiła głos lektora z kursu;-) Ja mogłam się uczyć, a ona spokojnie jeść przez pół dnia:-)

    • Ha, ha… U mnie też karmienia trwały godzinami i zaprzyjaźniłam się wówczas bardzo z czytnikami książek. A Ty też bardzo ciekawie wykorzystałaś ten czas. Zdobyłaś nowe umiejętności i serdecznie gratuluję tego. Bo jak mama ma obszar aktywności nie związany tylko z pieluchami i zupkami to czuje, że wielotorowo się rozwija. Choć macierzyństwo-dla mnie przynajmniej-to jedna z bardziej rozwojowych szkół życia;-)

  • My tworząc job-choice.net pracujemy z dziećmi u boku. Często posty, wpisy mamy najpierw naszkicowane w myślach – to można robi bawiąc się z dzieckiem lub będąc na spacerze. Spisujemy posty gdy dzieci śpią – mamy juz za sobą wtedy prace koncepcyjną. Polecamy bo to duża oszczędność czasu.

    • To dobra metoda;-) Tylko zależy jakie ma się dziecko. Moje wymaga atencji i jak z nim jestem to chce aby np. nieustannie czytać mu książeczki, albo tańczyć. Mogę tylko przy nim zrobić jakieś sprzątanie lub gotowanie bo wówczas zainteresuje się faktem, iż coś się dzieje.
      Ale jeśli dziecko potrafi zająć się sobą to Wasza metoda jest dobra…
      A na spacery, gdy pacham wózek mam jeszcze jeden patent ostatnio. „Ćpam” wiedzę z podcastów;-)

  • Chyba wydrukuję i schowam do mojego plannera, żeby w razie „kryzysu” wracać do tych rad już niebawem będąc blogującą mamą. Zapisuję link na przyszłość <3

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text.

Start typing and press Enter to search