6.00 – Uwielbiam zaczynać dzień wcześnie, dlatego codziennie wstaję przed 6. Pierwsze poranne godziny to czas dla mnie – lubię wtedy czytać, poćwiczyć jogę, spędzić trochę czasu z moim bullet journalem lub na porządkowaniu notatek z kursów online, podcastów i webinarów.

czas-dla-mnie7.30 – W zależności od pogody i nastroju wychodzimy biegać z Fabem lub po prostu ćwiczymy w domu. Potem jest czas na poranną toaletę, prysznic, ogarnięcie mieszkania i przygotowanie śniadania.

Śniadanie to chyba najfajniejszy posiłek w naszym domu – nie lubię gdy jest byle jakie i na szybko. Celebrujemy wspólne chwile rano przy smakowitym śniadaniu (ostatnio mamy fazę na różne placuszki i naleśniki!), świeżo zaparzonej kawie i ciekawym vlogu lub odcinku ulubionego serialu.

9.30 – po tak rozpoczętym dniu, jestem gotowa aby wskoczyć w rytm blogowej i kreatywnej pracy!

9.30 do 13.00czas przed lunchem poświęcam na pracę nad swoimi priorytetami. Jakiś czas temu, w jednym z podcastów Amy Poterfield trafiłam na koncept Tiger Time, który bardzo mi się spodobał. Od tej pory również planuję sobie bloki niezakłóconej pracy nad tym, co jest dla mnie najważniejsze. Codziennie, między 9.30, a 13.00 pracuję nad wcześniej ustalonymi rzeczami, które stanowią trzon moich działań w sieci – piszę posty blogowe, nagrywam i edytuję filmy, przygotowuję treści, które pojawią się w mediach społecznościowych oraz oczywiście przygotowuję kolejne kursy online oraz planuję swoje dalsze działania i pracuję nad nowymi pomysłami i projektami.

To bardzo ważny dla mnie czas – jestem wtedy najbardziej efektywna, najłatwiej jest mi się skupić i doprowadzać ważne zadania do końca, staram się więc wykorzystać go do maksimum. Unikam wtedy spotkań, rozpraszaczy i załatwiania innych spraw.

13.30 – robimy sobie przerwę na lunch, który najczęściej jemy w domu. Sama przerwa trwa około 1.5 godziny i w tym czasie staram się również ogarnąć troszkę mieszkanie, wyskoczyć na szybkie zakupy, jeśli akurat takie są potrzebne, wyjść na spacer lub po prostu odpocząć.

praca15.00 – wracam do pracy przed komputerem i w zależności od samopoczucia i tego co mam do zrobienia – działam dalej. Przyznam szczerze, że popołudnia są dla mnie zdecydowanie mniej produktywne niż poranki, dlatego na tę porę zostawiam sobie mniej wymagające zadania. Popołudniami odpisuję na maile i komentarze czytelników, edytuję zdjęcia, przygotowuję grafiki, umawiam spotkania, planuję posty w mediach społecznościowych, pracuję nad albumem, moderuję grupę na Facebooku no i zajmuję się przyziemnymi sprawami związanymi z prowadzeniem firmy – fakturami, księgowością i opłatami.

Popołudnia to również fajny czas dla nas na pracę poza domem – jeśli czuję, że nic mi się nie chce, to często zabieram komputer i jadę popracować w kawiarni. W otoczeniu innych ludzi, z pyszną kawą i ciastkiem pracuje mi się dużo fajniej.

18.00 – Staramy się kończyć pracę o 18.00. Nie jest to jakaś sztywna granica, czasem jest to 17.00 (gdy na przykład wiem, że wieczorem będę brała udział w webinarze i chcę mieć trochę czasu dla siebie na odpoczynek), czasem 20.00 (gdy rzeczy do zrobienia jest mnóstwo, a wszystkie są ważne i nie mogą czekać). Zawsze na koniec dnia pracy na luźnej kartce papieru spisuję listę rzeczy do zrobienia kolejnego dnia – staram się “opróżnić” w ten sposób głowę przed wieczornym odpoczynkiem i przygotować bazę zadań na następny dzień.

czas-wolnyPo pracy czas na wieczorny relaks! Pracując w domu i robiąc to co uwielbiam zauważyłam, że bardzo ważne jest dla mnie narysowanie sobie wyraźnej granicy między pracą, a odpoczynkiem. Symboliczne czynności takie jak zamknięcie komputera, zgaszenie lampki i posprzątanie biurka sprawiają, że wysyłam sobie samej sygnał: koniec pracy, czas na odpoczynek!

Wczesne wieczory po pracy spędzam z mężem – razem gotujemy, chodzimy na spacery, a latem na rower. Czasem wychodzimy na miasto, bardzo lubimy wypady do kina i do nowych, ciekawych knajpek i kawiarni. Najczęściej jednak oglądamy ulubione seriale, rozmawiamy i po prostu – jesteśmy razem.

ksiazkaWieczory to również czas na moje pasje i zainteresowania – wtedy najczęściej uzupełniam swój album Project Life, szydełkuję podczas oglądania filmów, piekę zdrowe smakołyki lub po prostu otulam się kocem i z kubkiem ulubionej herbaty czytam książkę.

21.00 – staram się odłączyć od świata online. Przyznam się Wam, że jest to dla mnie bardzo, bardzo trudne,  ale tym bardziej dlatego zależy mi na wprowadzaniu tego nawyku w życie – nie chcę zasypiać i budzić się z telefonem w ręku. Moja sprawdzona sztuczka to przełączenie telefonu w tryb samolotowy – takie odcięcie od Internetu działa na 100%.

23.00 – to mój “bed time” – w łóżku często ląduję z książką i już po kilku stronach zapadam w błogi sen…

Dziękuję Kasiu za przedstawienie Twojego dnia!

Ciężko jest Ci zorganizować dzień, jak Kasia? Marzysz o regularnych publikacjach na blogu, o systematyczności w Twojej pracy? Ten mini-kurs może Cię zainteresować :

Recommended Posts
  • Wow, niezle, ale czy wystarcza Ci 6 godzin snu?

    • tak, poza tym na ogół jest to raczej 7 niż 6 – od 23.00 do 6.00 😉

      • Kurcze, dla mnie to i tak byloby za malo, musze spac 8-9 godzin

  • Intensywny dzień. Świetna organizacja! 🙂

    • dzięki :):) organizacja mnie ratuje, inaczej ta praca w domu byłaby pewnie dużo bardziej „rozlazła” 🙂

  • Bardzo fajny plan dnia. U mnie jest on podporządkowany pod przedszkole – kiedy odwożę córkę i mam czas na pracę i blog:) p.s. U mnie również działa to przełączenia telefonu w tryb samolot na noc:)

    • taka malutka sztuczka, a jak wiele może pomóc :):)
      U nas pewnie też to wszystko kiedyś się zmieni jeśli pojawią sie maluchy, na razie jest tak jak jest :):)

  • Chciałabym mieć tak poukładany i dobrze zaplanowany dzień:)Chyba muszę popracować nad lepszą organizacją:)

  • Fajnie poznać Twój typowy dzień 🙂 Ja też najbardziej efektywnie działam na początku dnia. Rzadko, choć czasem miewam burzę pomysłów w nocy, gdy „cały” świat śpi i panuje zupełna cisza. Podoba mi się, że przeznaczasz sporą ilość czasu na odpoczynek i oderwanie się od pracy 🙂

    • To ja mam taką „noc” właśnie z samego rana 🙂 Ze świeżą głową 🙂

  • Organizacja na medal – podziwiam! O ile ja sama umiem sobie zaplanować dzień, tak mój narzeczony byłby trudny w tej kwestii – kiedy przyjeżdża moje plany ulegają 100% zmianie, ale to pewnie kwestia tego, że chcemy być wtedy jak najwięcej ze sobą 😉

    • No, ale przecież jak jesteście daleko od siebie to najzupełniej normalne, że czas razem staje się priorytetem 🙂

  • Już kolejny raz spotykam się z opcją włączenia trybu samolotowego po ustalonej godzinie. Muszę przyznać, że coraz bardziej przekonuję się do tej metody. Tylko wolałabym, żeby działała automatycznie.

  • Kilińska

    och jaka rozkosz. aż normalnie czytałam sobie chyba siedem razy. na Twoim miejscu, wydrukowałabym sobie, schowała do szufladki i wyciągnęła za kilka lat. będziesz wiedzieć kiedy 🙂 pozdrawiam mocno.

  • Wow, jak Ty Kasiu, jestes dobrze zorganizowana. Wyrazy uznania, trzymam kciuki za dalsze plany i pozdrawiam serdecznie Beata

  • Piękne połączenie pracy z czasem we dwoje, celebrowaniem chwil. Bardzo chciałabym, aby moja druga połówka też pracowała z domu. 🙂

  • Jestem pod wrażeniem. Zainspirowałaś mnie Kasiu 🙂

  • Też mam poukładany dzień i to każdy inaczej w zależności od dnia tygodnia 😉 Kurcze i tak się do tego przyzwyczaiłam że wszystko układam pod ten plan, to chyba nie jest normalne ;)…

  • Super zorganizowany dzień! Dziś wyjątkowo spędzam wieczór przeglądając blogi, ale na co dzień staram się też przechodzić w tryb offline i wyciszać ok. 21. Relaksuję się wtedy bez Ibternetu i tv, nawettelefon lubię wyciszyć. Po takim uspokojeniu trwającym ok.godziny lub dwóch lepiej mi się śpi i wstaje rano 🙂

  • Miałam podobnie zanim zostałam mamą dwójki dzieci 🙂

  • Kurczę, też tak kiedyś miałam – swój rytm i system 🙂 Zanim zostałam mamą … potem to już nie jest tak łatwo utrzymać `system` i trzeba zaakceptować pewien pierwiastek `nieprzewidywalności`. Ja nadal staram się trzymać pewne ramy ale już tak tego `równo` poukładać się nie da 🙂 Pozdrawiam!

  • Pi

    Że tak powiem niezły bullshit… Autorka chyba nie zrozumiała pytania – i opisała swój idealny dzień a nie zwykły dzień… Pracuje w domu już 18 lat i pierwszą rzeczą którą się nauczyłem to, to żeby niczego ważnego do zrobienia nie planować rano… Rano dzwonią klienci (autorka musi miec klientów skoro z bloga zyje…), rano najłatwiej się umówić z klientem, rano najłatwiej znaleźć nowego klienta, rano dzwoni milion telemarketerów i zawracaczy d..py… Rano są krótsze kolejki na poczcie, Rano miliard ludzi ma do mnie bilion spraw… Spokój jest wtedy kiedy klienci kończą pracę – wtedy jest czas na prace nad priorytetami – bo najbliższe pytanie ktoś zada mi rano… A jeżeli wieczorem nie potrafi się odłączyć od internetu – to ma po prostu nawalone do głowy… po co komu „sztuczki” z trybem samolotowym… po prostu praca to praca a życie to życie…

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text.

Start typing and press Enter to search