Szukając tematu na nowy post blogowy, nie miałam zupełnie problemu ze znalezieniem inspiracji. Wystarczyło, że poczytałam parę komentarzy w mojej grupie „Blog Firma” oraz zajrzałam do kilku wiadomości prywatnych.

„Regularność, zdecydowanie to jest dla mnie najtrudniejsze.”

„Zazwyczaj po całym dniu pracy i studiów padam, i nawet jeśli na dany dzień zaplanuję sobie post, to nie ma szans, żebym go opublikowała…”

„Brak wystarczającej ilości czasu, co przekłada się na brak systematyczności.”

Było tego o wiele więcej. Kiedy zadałam pytanie w mojej grupie FB: „Co jest Waszą Piętą Achillesową jeśli chodzi o prowadzenie bloga?”, odpowiedzi o systematyczności posypały Się hurtem. Nie spodziewałam się AŻ TYLU komentarzy na temat problemów z regularnością w publikacjach!

Jak więc uczyć się systematyczności?

Pierwsze i foremost, przyznaj się sobie samej, że dasz radę to zrobić!

Masz dwa wyjścia: albo przestać namiętnie wmawiać w siebie mantrę „mam mało czasu, bo szkoła, dzieci, serial w telewizji …”, „jestem zmęczona, bo praca, szkoła, dzieci, itp.”, tylko ściśnij cztery litery i zabierz się za zmiany związane przede wszystkim z samodyscypliną, albo zaakceptuj i polub siebie taką jaką aktualnie jesteś – bloguj wówczas rzadziej lub kiedy „masz wenę” i przestań jęczeć. Nie pokażę Ci tutaj cudotwórczych programów internetowych, które zrobią pracę za Ciebie lub oszałamiających praktyk z dalekiego wschodu, które dadzą Ci więcej energii (a może i czasu). Sama musisz po prostu zacząć działać!

Uwaga: jeśli przechodzisz akurat w życiu ciężkie chwile, albo radosne, ale które całkowicie zabierają Ci czas (np. przyjście na świat nowego członka rodziny), to odstaw blogowanie na bok, na te parę tygodni lub miesięcy.

Za takie chwile nie uważam jednak: pracy na etacie, studiów, bycia żoną lub mamą większych i zdrowych dzieci, obowiązku przesiadywania pod telewizorem, itp.

Szukasz motywacji? To przedstawię Ci, jak to wygląda u mnie:

Jestem mamą młodszej nastolatki (11 lat) i 7-letniego Miłosza, który ma autyzm. Mój synek chodzi do szkoły jedynie do 11.30 rano, a potem wożę go po różnych specjalistach znajdujących się często w znacznej odległości od miejsca, w którym mieszkam. Prowadzę również Urszulę Marketing i Szkołę Blogowania, mam męża i inne obowiązki, a do niedawna pracowałam jeszcze na etacie. Nie powiem, że jest lekko, ale daję radę.

Zmotywowałam?

Najważniejsze w tym wszystkim jest ustalenie tego:

Znajdź Twój CEL blogowy

Dlaczego blogujesz? Co zmotywowało Cię do założenia bloga i dzielenia się Twoimi opiniami, ekspertyzą, czy uczuciami z innymi ludźmi? Jak jest misja Twojego bloga? Jaką wartość przyniesie on czytelnikom?

Kiedy odpowiesz sobie na powyższe pytania, gwarantuję natychmiastowy zastrzyk energii do dalszej pracy. Wiedząc, jak bardzo możesz pomóc innym rozwiązać ich problemy, a nawet zmienić ich życie na lepsze, nie będziesz już szukać wymówek do blogowania.

Ile realnie posiadasz wolnego czasu?

Zacznijmy od tego, kiedy w ogóle masz czas na prowadzenie bloga? Jeśli posiadasz go jedynie po 21.00, albo w weekendy, to już jest świetny początek. Jeśli uważasz, że spędzanie weekendów z dziećmi i mężem jest najważniejsze, a blog znajduje się na dalszym miejscu, to brawo za takie podejście i miłość do rodziny! Może jednak dzieci śpią w ciągu dnia, a Ty masz wówczas wolne? Albo mąż mógłby zabrać je w niedzielę na godzinkę, na spacer, do kina, czy na basen (a Ty zrobisz to kolejnym razem – dzięki temu każde z Was ma trochę czasu też dla siebie)?

Korzystaj z każdej wolnej chwili

Oczywiście, rób to, jeśli naprawdę zależy Ci na rozwijaniu bloga.

Do takich chwil można zaliczyć:

  • Świt (wczesne wstawanie)

Zamiast ciągle przełączać budzik na później, wstań 30 minut do 1 godziny wcześniej (lub więcej!) i zabierz się za bloga. To dobry czas na programowanie postów w mediach społecznościowych, odpowiadanie na maile, a jeśli masz godzinę lub więcej, to możesz z pewnością napisać sporą część nowego artykułu blogowego.

Do odpowiedniej motywacji przy wstawaniu polecam książkę „Fenomen poranka” Hala Elroda. Ale największego kopa daje tu myśl o tym, jak blog może rozwinąć się dzięki tym regularnym porannym działaniom i pomóc Ci w końcu przejść na swoje!

Jeśli jesteś raczej nocnym markiem, to zawsze możesz ten czas wykorzystać nie rano, ale wieczorem – przed pójściem spać.

  • Przerwa na lunch

Nie musisz każdego dnia jeść wspólnego obiadu z kolegami z pracy. Wytłumacz im, że pracujesz nad blogiem – ważnym dla Ciebie projektem, i spotkasz się z nimi na lunch jedynie raz w tygodniu (aby podtrzymywać koleżeńskie relacje). Zrozumieją (przynajmniej większość z nich)!

  • Weekend

Idealny moment na znalezienie kilku godzin, by kreować nowe poste blogowe oraz przygotować strategię na nadchodzący tydzień.

  • Branie kilku dni urlopu na bloga

Zdarzało mi się (i to całkiem regularnie) brać jeden lub dwa dni urlopu, które w całości poświęcałam blogowi. Przez większość dnia dom był pusty dzieci i mogłam w pełni skupić się na pisaniu.

  • Krótkie momenty w ciągu dnia

Myślę tu o takich chwilach, jak: czekanie na wizytę u lekarza, moment między końcem pracy, a odebraniem dzieci ze szkoły, jazda transportem miejskim, itp. Można je wykorzystać przede wszystkim do drobnych, ale istotnych zadań związanych z blogiem, np. odpowiadanie na komentarze, publikowanie w mediach społecznościowych, odpowiadanie ma maile, itp.

  • Wieczór

Zamiast siedzieć pod telewizorem i oglądać kolejny sezon „Gry o Tron”, rzuć się w wir pracy blogowej. Jeśli masz dzieci, zajmij się nimi, połóż spać i dopiero wtedy zasiądź do działania blogowego. Jeśli wstajesz i pracujesz nad blogiem już o świcie, odpuść sobie wieczory i idź wówczas spać, by następnie działać o świcie.

Planuj, planuj i jeszcze raz planuj

Nie czekaj aż najdzie Ciebie „wena” do pisania. Wenę też można w sobie wyrobić – może ona np. przychodzić na zawołanie. Zauważ, że kiedy masz jedynie godzinę czasu na napisanie posta, który musi być opublikowany następnego dnia rano (a Ty go piszesz oczywiście o północy!), to tak zwana „wena” nagle pojawia się znikąd i artykuł blogowy jakoś sam układa się w całość.

Zamiast jednak pisać treści w ostatnim momencie, w całkowitym stresie, z potem zalewającym czoło i sercem wyrywającym z piersi, zaplanuj posty z w wyprzedzeniem. Weź długopis, kartkę papieru i spisz wszystkie pytania, jakie zadają Twoi czytelnicy w komentarzach na blogu, albo na fanpage’u lub w grupach na Facebooku. Stanowić one będą inspirację do Twoich tematów blogowych (przynajmniej większość z nich). Następnie zaplanuj w kalendarzu, kiedy, jaki post pojawi się na blogu. Dobrze by było również napisać kilka artykułów z wyprzedzeniem.

Jak tego dokonać?

  • Spisz na kartce wszystko, co robisz, w każdym dniu tygodnia (7.00 – pobudka, 7.30 – śniadanie, 8.00 – praca, itp.).
  • Sprawdź, kiedy masz wolny czas między tymi wszystkimi obowiązkami (wlicz w niego również przerwę na lunch w pracy i pozostałe momenty wymienione w punkcie powyżej tego artykułu).
  • Zaplanuj teraz prace nad blogiem, każdego dnia.

Przykład:

Masz czas wolny każdego dnia po 21.00, 3 godziny w weekend (1 w sobotę i 2 w niedzielę) oraz ok. 30 minut w czasie przerwy w pracy etatowej.

  1. Każdego dnia od 21.00 do 22.30 – tworzę treści na bloga
  2. Weekend (sobota, 1 godzina) – tworzę i programuję wpisy na nadchodzący tydzień, na Facebooka
  3. Weekend (niedziela, 2 godziny) – przygotowuję nowy płatny produkt (np. pracuję nad kursem online)
  4. Każdego dnia w przerwie, w pracy – odpowiadam na maile oraz na komentarze czytelników (blog) i fanów (media społecznościowe).

Wyrób w sobie nawyk

Oj, oj, oj! O czym ta Ulka pisze? Tylko nie nawyki!

A jednak! Mimo, że „ tworzenie nawyków”stanowi temat tabu dla wielu leniwców (bo będzie się zmuszonym do pracy), to robienie czegoś regularnie, w określonych dniach i godzinach, wchodzi w pewnym momencie w krew i staje się czymś prostym i naturalnym. Nie myśli się wówczas o tym, kiedy znaleźć czas na blogowanie, tylko siada i rozwija swoją działalność blogową.

Pozbądź się przeszkadzajek i pokus

Rozczapierzenie zwojów mózgowych i naszej uwagi na milion różnych rzeczy w tym samym czasie, to największa zmora XXI wieku. Jesteśmy na blogu pracując nad nowym postem, w tym samym czasie sprawdzamy kto, co wrzucił nowego na Instagramie, odbieramy wiadomości na Snapchatcie lub smsy, słuchamy też filmu na YouTube i jeszcze jemy oraz robimy paznokcie.

Media społecznościowe i telefon (gdzie znajdują się różne niezbędne aplikacje do tracenia czasu) w ogromnych ilościach odbierają nam produktywność, logiczny i konkretny sposób myślenia oraz – i przede wszystkim – zjadają nam życie.

Zamknij … nie, najlepiej wyłącz w ogóle telefon na czas pracy. Pozbądź się wszystkich otwartych stron internetowych (albo wyłącz zupełnie internet), zamknij wszystkie inne programy i dokumenty. Zostaw tylko to, co jest Ci potrzebne do pracy nad blogiem – nic więcej!

Zaakceptuj wpadki

Chwile słabości, zmiany w kalendarzu dnia, choroby i inne tym podobne niezapowiedziane ewenementy mogą zdarzyć się i są całkowicie normalnym zjawiskiem. Zaakceptuj je, pogłaskaj, a następnie wróć do systematyczności w blogowaniu.

Nie powiem, że nauka systematyczności przychodzi wszystkim z palcem w nosie – ręcz przeciwnie, nie jest to łatwy orzech do zgryzienia. Ja sama, byłam osobą bardzo chaotyczną, spontaniczną i zupełnie niezorganizowaną. Lubiłam to i uważałam siebie za autentyczną osobowość, a nie taką zorganizowaną z plannerem w ręku mamuśkę.

Kiedy dowiedziałam się o „problemach” w odbieraniu świata przez mojego synka (choć nie uważam, iż jest to problem – on odczuwa wszystko po prostu na swój, zupełnie inny od reszty społeczeństwa, sposób), to musiałam wiele rzeczy przewartościować i zmienić moje podejście. Poza tym, wizyty u logopedy, ergoterapeuty, psychiatrów, w centrach szpitalnych, szkoła, itp. spowodowały, że bez planowania, organizacji i przede wszystkim dyscypliny, mój Miłosz nadal by nie mówił, ani nie komunikował się ze światem.

Zatem, do dzieła!

(zdjęcie główne z tego posta: Foto Do Kwadratu)

Recommended Posts
  • Ekstra motywacja! Dzięki : )

  • To prawda, że z regularnością jest największy problem, zresztą sama do tej pory się z tym borykałam, ale od nowego roku zmieniłam to. Usiadłam, spisałam listę tematów na pierwszy kwartał roku, rozplanowałam wpisy na styczeń i poszło. Mam nadzieję, że uda mi się utrzymać tą regularność, teraz przede mną jeszcze media społecznościowe do ogarnięcia 🙂

    • Super! Powodzenia i trzymaj tak dalej!

  • Cześć,
    Wiem, że zapisanie jednego wpisu na moim blogu nie jest możliwe w ciągu jednego dnia, więc zazwyczaj tworzę wpisy po trochu, w każdym wolnym momencie. Chwila przerwy w pracy – nowy akapit, czekam w kolejce do dentysty – wrzucam potrzebne tagi i pracuję na SEO. I tą metodą mam gotowe wpisy na miesiąc do przodu 🙂
    Pozdrawiam,
    Kasia

    • Tak, właśnie chodzi mi o wykorzystywanie takich drobnych momentów w życiu, jeśli nie mamy tych większych przedziałów czasu do pracy nad blogiem.

  • Ula H.

    Jesteś dla mnie motywatorem !!! Od dawna, bo od kilku już lat podczytuję i podglądam Twoje wpisy. Nie zawsze byłam aktywna w komentarzach, bo raczej sceptycznie odnoszę się do wszelkich nowości. Zawsze uważam, że wiem swoje. Ale gdyby nie Szkoła Blogowania to naprawdę nie przemyślałabym kilku spraw. A mój blog po siedmiu latach pisania wciągnął mnie na maxa. Czytelnicy też dają dobrą motywację i pomysły na kolejne wpisy. Każdy sam musi u siebie znaleźć tę równowagę między życiem realnym a pracą czy blogowaniem. Pozdrawiam cieplutko :))

    • Dziękuję Ulu za ten komentarz. I masz całkowitą rację w tym, że każdy sam musi znaleźć tę „równowagę” (choć tak naprawdę i do końca ona nie istnieje). 🙂

  • Ja też postawiłam na plan i systematyczność, choć nie jest to proste. Mam malutkie dzieci, które nawet w nocy nie dają odpocząć. Ale spielam się w sobie i konsekwentnie idę do przodu. Mam aktualnie plan postów na styczeń. Jedynie z czym mocno kuleje to planowanie w mediach społecznościowych…

    • Aniu, zobaczysz jak szybko dzieci podrosną i zaczną przesypiać noce. 🙂 Bloguj na spokojnie.

  • Magdalena

    Muszę się przyznać, że w zeszłym roku dodawałam wpisy w cały świat. Być może dlatego, że to były moje początki z blogowaniem. Teraz już wiem, że bez systematyczności niczego nie osiągnę…
    Pozdrawiam serdecznie 🙂
    magdaiadas.blogspot.com

  • Świetny post. Ja jestem typem skowronka i właśnie najlepsze efekty przynosi mi praca poranna. To wczesne wstawanie jest wdrożeniem dobrego nawyku. Choć wiadomo, początki nigdy nie są łatwe;-)

    • To dobra pora na pracę! Rano zazwyczaj zawsze lepiej pracuje się (nawet jeśli lubimy siedzieć po nocach, to i tak wydajniej i szybciej realizujemy zadania o wcześnie, po wstaniu, a nie o północy). 🙂

  • Wróciłam niedawno do blogowania, po bardzo długiej przerwie. Wcześniej miałam ten nawyk, teraz totalnie mi go brakuje. Ale cała rodzina jest już uprzedzona, że potrzebuję XYZ godzin w tygodniu na to, żeby skupić się na rozwijaniu bloga, tworzeniu fajnych treści na start i komunikowaniu się z moją kiełkującą społecznością. Mój partner jak odbiera moje dziecko z przedszkola, to specjalnie zabiera je jeszcze na spacer czy plac zabaw, żebym miała kilka dodatkowych chwil ciszy i spokoju. W ciągu wolnego dnia czasem sam mnie woła i mówi: „Chcesz blogować teraz? To bloguj!”.

  • Bardzo dobry, uporządkowany tekst:-) Sama uwielbiam ustalać cele, zapisywać setki inspiracji, pomysłów, ale chętnie przygarnełabym kogoś kto te wszystkie moje cele zralizuje;-)

  • Kasia Bolek

    o ile nowe posty tworzy mi się dosyć dobrze i wyrobiłam już sobie dobre nawyki, żeby napisać 2-3 posty w tygodniu, o tyle większym problemem jest znalezienie czasu na regularne odpisywanie na komentarze, maile czy wiadomości na FB. Jeszcze regularne wrzucanie treści na Instagram i FB….kurcze to naprawdę dużo czasu zajmuje, ale odkąd posłałam latorośl do żlobka i zajęłam się tym na poważniej widzę efekty i większy ruch i zaangażowanie na blogu 🙂

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.

Not readable? Change text.

Start typing and press Enter to search